Przyczajony krytyk, ukryty widz, czyli ...
... (nie)obiektywna recenzja XI KPMCh
Święta, święta i po świętach...
Jest taki dzień w roku, kiedy nasza pachnąca Sala Rekreacji i Sportu w Otmęcie rozbrzmiewa muzyką, ściągając rzesze ludzi z całej Polski i nie tylko...
W tym roku, 2011, XI Krapkowicki Przegląd Muzyki Chrześcijańskiej przypadł na dzień 18 czerwca. Co tam się działo wiedzą tylko ci, co tam byli (i ich rodziny, które opowiedziały znajomym, a ci swoim rodzinom, itd.), a było na co patrzeć... ale od czego jestem ja, zaraz tu wszystko opiszę.
Pierwsza scenę zdobyła młodzież z Jeremiasza 33,3. Śpiewały (same dziewczyny) m.in.o tym, kim jest dla nich Bóg i czego w ich życiu dokonuje. Z tego występu skorzystały głównie dzieci, pełne entuzjazmu biegające w kółko pod sceną... słodkie.
Kolejny zespół to 6 Rano (o tej godzinie to ja się przewracam na drugi bok), który swoim lekkim, rockowym graniem i dobrym humorem wokalisty zaczął rozgrzewać publikę.
Następnie, już nie pierwszy raz na Przeglądzie, wystąpił krapkowicki zespół Spoko Gość, który, trzeba przyznać, od ostatniego razu poczynił postępy i zainteresował me wybredne ucho, świetnym zgraniem instrumentów i podziałem na głosy wokalistów. Dobra robota, alleluja i do przodu, jak to mówią.
The Messis, czyli czas zbiorów, plonu, to kolejny zespół na deskach krapkowickiej hali, który zafundował porządne, konkretne, rockowe granie, śpiewając o wielkości i wspaniałości Boga. Warto wspomnieć, iż średnia wieku w zespole to ok. 20-21 lat. Mimo to zachwycają profesjonalizmem. Najlepszym na to dowodem była tłumnie zgromadzona pod sceną młodzież.
Następny w kolejce był Euangelion, preferujący lekki rock, z tym, że zwrotki były nie tyle rapowane, co bardziej... mówione do rytmu. Ów zabieg dawał bardzo dobry efekt: można było wszystko (no, może nie zawsze, ale bardzo dużo) zrozumieć, a było warto, bo tekst był poruszający i refleksyjny, jak np. piosenka o tym, że często narzekamy, że czegoś nie mamy, zamiast cieszyć się z tego, co mamy. Tu było porównanie do ludzi niepełnosprawnych, ułomnych, którzy mimo wszystko potrafią się cieszyć swoim życiem. Pomiędzy utworami mogliśmy usłyszeć niesamowite świadectwo wokalisty, jak Jezus całkowicie odmienił jego życie, wyciągając go z samego dołu i, zachwycając swoją miłością, postawił na nogi.
Po nich nadszedł czas na, długo przez niektórych wyczekiwany, debiutancki występ A Dash of Faith, czyli kolejnej krapkowickiej (w większości) kapeli. Myślę, że spełniły się oczekiwania wyczekujących: ostro, melodyjnie, fachowo i z „powerem”, czyli to, co tygrysy lubią najbardziej. Śpiewali o Bożej wspaniałości i nie tylko.
Tak oto nadszedł czas na gwóźdź programu, czyli Gospel Joy. Jak sama nazwa wskazuje, było „gospelowo” i radośnie. Chór porwał publikę swą energią do tańca i śpiewańca, wskazując nieustannie na Boga.
Całość występów przypieczętował Arci. Swoim hip-hopowo-reggae'owym klimatem rozbujał tych szczęśliwców, którzy pozostali do końca.
Należy również dodać, że impreza była prowadzona przez młodziutki duet Olgi Przewłockiej i Dawita Baroyana, którzy całkiem nieźle spisali się w swojej roli.
Amen.
Mt.